Jak to jest z kartami QSL / eQSL…

Zastanawiałem się ostatnio, jak to jest z kartami QSL (tymi tradycyjnymi) i otrzymanymi przez LoTW i eQSL. Spotkałem się w sieci i na pasmach z różnymi opiniami – często bardzo skrajnymi – od pochwał na temat postępowych kartek przesyłanych cyfrowo przez internet, po wyrazy dezaprobaty dla takich praktyk. Osobiście mam mieszane uczucia, ponieważ… przesyłając cyfrowo karty QSL chyba traci się trochę z ich magii, wyjątkowości. Przypomina mi to trochę dyskusje rozpalające się w okolicach Bożego Narodzenia czy świąt Wielkiej Nocy dotyczące kartek świątecznych – czy wysyłać mailem czy może tradycyjnie, pocztą? Mam wrażenie, że te karty które przychodzą direct czy przez biuro QSL mają w sobie odrobinę więcej „ludzkiej duszy” – bo w końcu ktoś poświęcił czas nie tylko na rozmowę z nami na paśmie, ale dał od siebie swój czas na wypisanie karty, przekazanie jej do biura / wysłanie pocztą. Nie pisze już o tym, że wydał pieniądze na wydruk.

Z drugiej strony, eQSL-ki to chyba jest „skowronek” naszych czasów. W końcu skoro technika pozwala na taką wymianę kart i jest to na tyle zorganizowane, że można ufać w „prawdziwość” potwierdzenia łączności, to może trzeba iść z duchem czasu i przejść na ten sposób potwierdzania łączności? W zasadzie, potwierdzenie możemy mieć w ten sposób już w kilka chwil po QSO, bez czekania, bez martwienia się o to czy ktoś nie odpuści sobie potwierdzenia łączności z nami bo np. musiał by wydrukować karty QSL…

Jakie jest Wasze zdanie? Co wolicie? Piszcie w komentarzach – może rozwinie się jakaś ciekawa dyskusja….

Bookmark and Share

SQ7NUR, Michał Bieda

Krótkofalowiec od 2009, choć radiem zainteresowany od połowy lat 90-tych... Zafascynowany telegrafią ;)

You may also like...

3 komentarze

  1. Wojtek napisał(a):

    Osobiście wolę te papierowe. Elektroniczne nie są mi potrzebne, ba sam wiem, że przeprowadziłem łączność i nie muszę mieć o tym adnotacji na komputerze. Karta papierowa, to krótka opowieść o nas samych. Każdy z nas projektuje ją sam, umieszcza na niej zdjęcia przedstawiające to co lubi, gdzie mieszka, czym się interesuje. „Karta elektroniczna” to zbiór bitów i bajtów…

  2. SQ7NUR napisał(a):

    No to mamy 1:0 dla klasyki :-)

  3. SP5XOG Wojtek napisał(a):

    Masz rację. Ale jeśli QSO ograniczało się do wymiany RST i imienia, to nie ma co wspominać i dokumentować kartą. Tylu nadawców pracuje „na ilość”! Po co, nie wiem. Obciążanie biura QSL tonami papieru uważam za zbyteczne. Ja sam wysyłam kartę pocztą, jeżeli ktoś przyśle swoją i koniecznie chce moją. Okazuje się, że tak na prawdę mało komu na karcie zależy. Pozdro Wojtek, SP5XOG

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *